Archiwum

Po

Nie ta zdolna w sztuce kung-fu panda, tylko PO naszym nadmorskim lenistwie.
Wracaliśmy w sobotę, a wielokilometrowy korek samochodów w przeciwnym kierunku sprawił, że nie było nam żal. Genaralnie, tygodniowy urlop nad morzem to dla nas idealna opcja. Ślubnego nie kocha słońce, nasz piękny Bałtyk jest albo cholernie zimny albo ciepły i zasyfiony, a dziecko kocha się kąpać, za to żadne z nas nie umie leżeć i skwierczeć na słońcu. Tydzień – by nie zacząć warczeć i gryźć.
Przed wyjazdem kupiłam sobie dwuczęściowy kostium kąpielowy. Ponieważ wciąż jestem utyta jak indor na thanksgiving day, dokonałam czynów heroicznych, by ani się w tym nie zobaczyć ani (co było gorsze) nie przejmować.
Nie takie smoki po plaży chodzą. Echhhh…

Przeczytałam Na glinianych nogach Pratchetta. I to akurat mogę zaliczyć do niewątpliwych przyjemności.

"Vetinari spojrzał na dokument.
- Czy naprawdę uderzył pan przewodniczącego Gildii Skrytobójców pięścią?
- Tak, sir.
- Dlaczego?
- Nie miałem sztyletu, sir
."

W poniedziałek rano Ślubny z miną wielokrotnego mordercy powędrował do hufca, a Lu pojechała na trzecią część wakacji w okolice Zakopanego. Ja urlop jeszcze mam, choć zmuszona otworzyć firmowego laptoka i pocztę mimowolnie upaprałam się tym gównem, które na mnie spłynie od poniedziałku. DKJP jakże się cieszę!
W połowie sierpnia kupuję centymetr, z którego spektakularnie będę odcinała dni, jakie zostały mi do końca znienawidzonego zastępstwa.

Tymczasem trochę choruję, trochę sprzątam i spędzam czas ze świniami. Mam nadzieję na wycieczki rowerowe ze znajomymi, ale oni też świeżo po urlopie udupieni w pracy i jakoś nam się nie składa.
Wzięłam się za filmy. Obejrzałam już to - podobało mi się bardzo. To – troszeczkę mnie przemieliło i gdyby nie zakończenie to uznałabym za czas stracony. A dzisiaj, coś co odkładałam od lat. Przełamując fale. Oprócz tego, że to jest bardzo dobry film i grają świetni aktorzy, po raz kolejny stwierdzam że Stellan jest/był o niebo ciekawszy od swojego syna ;)

12 Odpowiedzi na Po

  • nielot mówi:

    No, co Ty? Nie choruj!

  • małgośka mówi:

    Takjest!
    Nie choruję, tylko brzuch mnie napier.. :)

  • pecha mówi:

    a wiesz, ze to pierwsze ‚to’ jest czescia trylogii?
    I mam pytanie – w kwestii poznawczej – powiedz mi, co robicie z siedmioma dniami nad NASZYM morzem jesli plaza w upale (istny ewenement) was nie kreci, a sporty wodne chyba też? Tak pytam, bo:
    1) mam pod bokiem,
    2) korzystam, gdy jest pogoda (czytaj: ponad 20 st. +brak opadów),
    3) ewentualnie gdy sie woda nagrzeje i ciut wieje (zeby cos dechę ciągło).
    I tak się zastanawiam od dekad – co normalnych ludzi ciagnie nad bałtyk (procz pogody by skwierczec na piachu = istna ruletka, więc lepiej celować bardzooo na poludnie) lub plywania na czym bądź.
    Tak pytam, bo możem ślepa, może coś omijam, a może z mania owego nie umiem brać. Dla przykładu: od urodzenia mieszkam nad zatoką, od 8 lat jezdze na nartach na które wyprawa trwa od 600 do 2000 km, a dopiero od trzech probuje sil na desce i pod zaglami (a warunki na to mam 15 min od domu). Paradoks, nie?

  • małgośka mówi:

    Nie wiedziałam. A jakie są pozostałe części?

    Co do pytania. Nie czuję się na siłach odpowiedzieć. Nie jestem normalnym ludziem :)
    Mnie ciągnie szum morza, wrzask mew, struktura piasku (plaża to jasny piasek, a nie kamory.
    Nie znoszę upałów więc ‚bardziej na południe’ w porze wakacyjnej trochę mnie straszy. Ponadto nie lubię długich podróży (żadnych nie lubię, ale krótsze zniosę) więc zostałaby opcja: samolot – na którą x3 mnie nie stać.

  • nielot mówi:

    Wprawdzie nie mnie pytali, ale ja przechodząc powiem, że kocham Bałtyk za kilometry piaszczystej plaży, której skrajem można wędrować w dal, mocząc stopy w chłodnej wodzie.

  • małgośka mówi:

    O to to! Też to kocham.

  • pecha mówi:

    ‚Idioci’ i ‚tanczac w ciemnosciach’.

    Nie no, pobrodzic wzdluz brzegu tez lubie + jesienia i wiosna bursztyny + opalanie z kąpielą – uwielbiam, ale co mozna robic dwa tygodnie w takiej dajmy na to jastarni czy wladyslawowie przy zalozeniu, ze sie nie uprawia sportu z woda zwiazanego? weekend, piec dni, wpaniale, ale wiecej? bym sie zanudzila.

  • spt mówi:

    bałtyk PACHNIE.

    można brodzić. wieczorami pić wino na plaży. o świcie bzykac się na wydmie. dokopywać do wody. zakopywać w piachu. jeżdzić na rowerze. jeść smażone ryby. czytać ksiązki z szumem morza w tle. chodzić po lesie i zbierać grzyby. dać podrywać na nielegalnie zrywany wrzos. podrywać. bez wrzosu.

    bosz. nie ma jak nasze morze. KOCHAM.

    (ale ja głównie to juratę kocham. ze względów szeroko rozumianych estetycznych :)

  • Kamenari mówi:

    Ostatni raz nad Bałtykiem byłam 3 lata temu, żeby pokazać mężowi polskie morze. Jakoś nie mieliśmy problemu z zagospodorowaniem sobie czasu (byliśmy ponad 2 tygodnie), pogoda była w kratkę, a nie zawsze w słoneczne dni plażowaliśmy, bo mojemu lubemu przyzwyczajonemu od dziecka do innych mórz było po prostu na plaży zimno;) Mnie Bałtyk kojarzy się z rumuńskim wybrzeżem Morza Czarnego i nadmorskimi planetami – to samo zagęszczenie i ten sam kicz, chociaż jest kilka miejsc, które lubię i to z jakiegoś dziwnego sentymentu – np. nieszczególną Jastrzębią Górę.

  • pecha mówi:

    Jak się jedzie w celu wyrwania, to umówmy się, nie morze ma znaczenie, a w końcu wrzosy to nie rokitnik, wszędzie rosną:)
    ale żeby Bałtyk PACHNIAŁ? i latem?
    dwa tygonie temu nos ukrecało OD SMRODU (wywalone przez morze wodorosty+niezidentyfikowana breja jako spoiwo wygrzewały się w słońcu i nikt im w tym nie przeszkadzał, rzecz miala miejsce w Sopocie (byc może z braku rwania nie czułam fijołków).
    Od trzech tygodni (czyli od wtedy, gdy zrobiło się ciepło: dopiero 30m od brzegu woda ma jaką-taką przejrzystość, żeby tam dotrzeć trzeba przebrnąć przez zupę szczawiową urozmaiconą w warstwie wierzchniej z milionów utopionych mrówek, biedronek i worków foliowych, także dzieci siłą rzeczy taplają się w tej zupie, oczywiściwe o ile nie ma sinic albo wysokiej fali (wtedy woda jest czysta, ale kąpieliska zamknięte). Syf piasku jakby w tym roku ogarnęli – wyraźnie mniej kipów, pestek, kapsli, patyczków od lodów – wreszcie sprzatają lub zasługa większej ilości koszy, bo w to, że się naród wyedukował by syf przyniesiony wyrzucić do śmietnika miast zakopywać w grajdołku, to jakoś nie wierzę.
    No i odwieczny, powszechny brak toalet na plażach. Chocby zwykłe toi-toie, ale nie, po co? Przeciez mozna się wyszczać w morzu, nie? Odkąd wiem, że statki zwykle opróżniaja zbiorniki na trasie od Helu do redy, nie wchodzę do morza.
    Ktoś pomyślał i kilka lat temu na dużej plaży w Gdyni poustawiano przebieralnie. Cacy, tylko kuźwa ja widzę, jak te przebieralnie sa eksploatowane wieczorami.. jak za duża kolejka do kibla w ‚kontrascie’ to ziu, i sra się w przebieralni na środku plaży. Ja nie wiem, czy takie bydło to trzymali cale zycie w skrzyni po węglu i wypuscili niedawno? czy choroba zwieraczy jakas narodowa, ze sram, tam gdzie stoję bo nie ustoję? Fotoradary będą stawiać na ścieżkach rowerowych w Sopocie, bo powyżej 10 km/h to już niebezpiecznie, piwo trza w torebke chować, bo zabronione, ale kurwa srac w wodzie i na plazy to spox.

    Mozliwe, że lepiej jest od strony otwartego morza – ale tam albo piździ jak w kieleckiem, albo woda ma max 17 stopni (dla mnie nie do użytku).
    Używam Kaszub. Daleko od morza, ale nie polecajcie nikomu, plizz:-)

  • pecha mówi:

    aaa, Kamenari – ale zagospodarowanie czasu w Jastrzębiej czy gdziekolwiek na polwyspie to nie ziu i jak pada to obijamy do gdańska/sopotu/gdyni/ – jesteś w Jastrzębiej/Chałupach, Juracie i 14 dni tylko tam, tak?

  • małgośka mówi:

    Spt, jako że jestem starą, marudną wiedźmą dotarło do mnie tylko „jeżdzić na rowerze. jeść smażone ryby. czytać ksiązki z szumem morza w tle.” :)))

    Pecha, przepiękna charakterystyka nadmorskich kurortów i ich pensjonariuszy. Wiem, że to tragiczne, ale nie mam wpływu, więc się uśmiałam :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>